Czy windykowany d?u?nik mo?e by? wdzi?czny windykatorow
Czy windykowany d?u?nik mo?e by? wdzi?czny windykatorowi?
autorem artyku?u jest Jaros?aw Ciesielski
Nie chodzi tu bynajmniej o to, aby d?u?nik z rado?ci wiesza? si? na szyi windykatorowi. Jestem wr?cz pewny i to wiedz? wszyscy (a przynajmniej powinni wiedzie?), ?e profesjonalnie przeprowadzone dzia?ania windykacyjne i do tego jeszcze przez osob? kompetentn?, znaj?c? si? na robocie mog? przynie?? zaskakuj?ce wyniki.
Wiem oczywi?cie, ?e obraz windykatora ka?dy z nas ma wyrobiony. Niestety to obraz przedstawiaj?cy zwykle grup? np. czterech m??czyzn z ogolonymi g?owami i z kijami bejzbolowymi.
To absolutnie nie ma nic wspólnego z windykacj?. Zdecydowanie odcinam si? od tego. To po prostu s? kryminali?ci i do tego stawiaj? prawdziwych windykatorów w niekorzystnym ?wietle. Windykacja to przede wszystkim NEGOCJACJE z d?u?nikiem. Tak wi?c, aby zosta? windykatorem, nale?y posiada? wiele umiej?tno?ci i to w ró?nych dziedzinach. My?l? tu oczywi?cie o tych, którzy chc? skutecznie windykowa?, a tym samym odnosi? sukcesy.
Jestem z wykszta?cenia bankowcem, ale w sposób szczególny wyspecjalizowa?em si? w windykacji, czyli w egzekwowaniu nale?no?ci pieni??nych. By?em do tego zmuszony niejako sytuacj?. Bank, w którym pracowa?em zacz?? traci? p?ynno?? finansow? i w zwi?zku z tym zosta?em oddelegowany ze stanowiska inspektora ds. kredytów na szefa dzia?u windykacji. Jak si? pó?niej okaza?o, kroki naprawcze podj?te przez dyrekcj? banku by?y podj?te zbyt pó?no i w efekcie bank og?osi? upad?o??. Zanim jednak to nast?pi?o ja mia?em do wykonania okre?lone i bardzo konkretne zadania.
Dodam, ?e absolutnie nie by?o wtedy ?adnej publikacji na temat windykacji. Jedyn? literatur?, z której korzysta?em to kilka ustaw i "suche" instrukcje s?u?bowe w zasadzie mówi?ce o niczym. Tak naprawd? to niewielu przedsi?biorców, a nawet bankowców wiedzia?o, co znaczy s?owo "windykacja" i z czym to si? je.
Jedno z pierwszych zada?, które otrzyma?em, to wyegzekwowanie zaleg?ych rat od pewnego rolnika – kredytobiorc? banku, specjalizuj?cego si? g?ównie w uprawie zbó?. Z natury jestem spokojny i tak uzbrojony w cierpliwo?? wszed?em na teren jego gospodarstwa. Rozejrza?em si? dooko?a. Gospodarstwo by?o zadbane. Na progu domu przywita?a mnie gospodyni. Poinformowa?a mnie, ?e jej m?? jest na polu. Wskaza?a r?k?, w którym kierunku mam i?? i uda?em si? tam.
D?u?nik by? spokojny. Wyt?umaczy? mi, na czym polega jego problem. Otó? nie powo?ywa? si? na jakie? kl?ski ?ywio?owe (bo i na takie wymówki si? napotyka?em, cho? wcale ich nie by?o), ale okaza?o si? niestety, ?e jego zbo?e nie odpowiada?o normom, pozwalaj?cym przyj?? je do skupu za uczciw? cen?. Nasza rozmowa trwa?a jeszcze jaki? czas. Uwa?nie s?ucha?em go i jednocze?nie obserwowa?em. By? oczywi?cie zdenerwowany, ale opanowany. Powiedzia?em, co mu mo?e grozi? za niep?acenie. Jedyne, co mi wtedy przychodzi?o do g?owy to oddanie sprawy do komornika.
Czu?em, ?e to jednak nie jest rozwi?zanie. Wiedzia?em, ?e d?u?nik ma wol? sp?aty d?ugu (a to si? liczy), ale co? go hamuje (oczywi?cie brak pieni?dzy). Musia?em wykaza? wi?cej inicjatywy. Skoro d?u?nik ma towar do sprzedania, który „za?atwi?by” sp?at? d?ugu wraz z odsetkami, ale nie ma na niego zbytu, wi?c trzeba mu w tym pomóc. W ten sposób istnia?o du?e prawdopodobie?stwo, ?e windykacja mo?e okaza? si? skuteczna. Uruchomi?em kontakty, zawioz?em – pobrane wcze?niej – próbki zbo?a do kilku innych skupów, rozejrza?em si? po okolicy. I wreszcie uda?o si?. Znalaz?em hodowc? g?si, który potrzebowa? du?ej ilo?ci ziarna do karmienia swojego stada. W tym momencie przyda?y si? moje – wcze?niej nabyte i jak si? okaza?o ukryte – umiej?tno?ci negocjacyjne. Wynegocjonowa?em bowiem bardzo dobre warunki finansowe dla obu stron. Powiadomi?em o tym d?u?nika. Bardzo ucieszy? si? i zdziwi?, ?e zaledwie 30 kilometrów od niego odnalaz?em kogo?, kto potrzebuje akurat takiego zbo?a, jakie on ma. Na drugi dzie? transakcja zosta?a sfinalizowana. Mój d?u?nik dostarczy? mu na miejsce ziarno, a ja dopilnowa?em, aby pieni?dze z transakcji by?y przeznaczone niemal w ca?o?ci na sp?at? d?ugu. Okaza?o si? te?, i? pojawi? si? jeszcze inny hodowca g?si ch?tny do podpisania umowy kontraktacyjnej na kilku sezonow? dostaw? zbo?a. Nie musz? chyba pisa? jak bardzo wdzi?czny by? – ju? by?y – d?u?nik. Ja sam zdoby?em uznanie dyrekcji banku (ju? w upad?o?ci) i w?ród swoich kolegów i kole?anek z pracy. Od tej chwili postanowi?em, ?e wyspecjalizuj? si? w windykacji. Czyta?em wszelkie ksi??ki prawnicze dotycz?ce egzekucji s?dowej, administracyjnej, kodeksy, ustawy, przydatne podczas egzekucji nale?no?ci pieni??nych. Moje zainteresowania posz?y jeszcze dalej. A mianowicie zacz??em si? interesowa? psychologi? spo?eczn?. Interesowa?y mnie wszelkie aspekty psychologiczne zachowa? cz?owieka szczególnie znajduj?cego si? w trudnych sytuacjach. Niestety wtedy dost?pno?? do literatury na ten temat by?a mocno ograniczona. Dzi? odnalaz?em wr?cz skarbnic? wiedzy na temat psychologii, manipulacji i psychomanipulacji. Wi?cej informacji na ich temat mo?na znale?? klikaj?c na te linki: http://manipulacja.zlotemysli.pl/jc081065.php i http://psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl/081065.php .Zach?cam do ich lektury wszystkich tych, którzy s? te? zainteresowani odniesieniem sukcesów zawodowych nie tylko jako windykator, ale równie? jako sprzedawcy, managerowie, biznesmeni. I tak niemo?liwe sta?o si? ca?kiem realne.
Modern World
A place for modern people